• Wpisów: 72
  • Średnio co: 27 dni
  • Ostatni wpis: 4 lata temu, 20:39
  • Licznik odwiedzin: 8 387 / 1983 dni
 
angielskaa-larwaa
 
Nie zauważyłam po prostu, że z naprzeciwka idzie Tom. Myślałam, że oni wszyscy już przebiegli, ale jednak tak nie było. Chciałam biec, ale niestety Tom mnie złapał za rękę.
- Co chcesz.?- Zapytałam oschle.
- O co Ci chodziz.?
- Mi o nic.- Odpowiedziałam.
- Amy martwimy się o Ciebie. Jesteś wśród nas najmłodsza. My wszyscy mamy po 21 lat i tylko ty masz 18. Martwimy się.- Powiedział.
- Nie musicie. Wszystko jest dobrze. Prawie wszystko.- Ostatnie zdanie powiedziałam już ciszej.
Wyrwałąm swoją rękę z jego ręki i odeszłam. Po chwili obok mnie byli już wszyscy.

*Jakiś czas później*
Wróciliśmy już do domku. Poszłam do swojego pokoju, a tam od razu położyłam się na łóżku. Otworzyłam pamiętnik i zaczęłam pisać.

*Drogi pamiętniku.
Chyba jak zwykle nie piszę nic wesołego. Moi znajomi strasznie się zmienili. Może nie wszyscy, bo jednak w dzisiejszej rozmowie w salonie Olka mnie wspierała, ale chłopcy są zupełnie inni. teraz interesuja ich tylko te nowe dziewczyny, czyli Marta, Ewa i Paulina. Nawet ich nie znamy, a Ci je już zapraszają do naszego domku... I to do domku, za który ja płacę. Oni nawet nie maja prawa, ale skoro chcą no to w sumie niech tu śpią. Łóżka są jednoosobowe, więc na pewno się zmieszczą. Poznałam też dzisiaj pewnego chłopaka. Bardzo go polubiłam, chociaz znam go tylko kilka godzin. Spotykam się z nim dziś w nocy, bo moi znajomi przerwali nam to ostatnie spotkanie...
Napiszę jeszcze za jakiś czas.*

Gdy odłożyłam swój pamiętnik, położyłam się wygodnie na łóżku i zaczęłam rozmyślać... Nie trwało to długo, bo przez tą podróż byłam trochę zmęczona i  usnęłam. Śniło mi się, że moi rodzice żyli... Żyli do momentu... Byłam z nimi w zoo. Oglądaliśmy zwierzęta, jedliśmy obiad aż w końcu musielismy wrócić do domu. Trzymając się za ręce szliśmy w stronę wyjścia, a następnie skierowaliśmy się na parking. Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy. Jechalismy i jechaliśmy, ale w pewnym momencie wjechał na nas tir. Był ogromny. Wszyscy bardzo krzyczeliśmy z przerażenia. Nie wiem czy dalej coś by jeszcze było gdybym spała. Obudziłam się cała spocona. Wstałam szybko z łóżka i udałam się do łazienki. Stanęłam obok umywalki opierając się o nia i patrząc w lustro. Przemyłam twarz zimną wodą, a następnie wróciłam do pokoju.
- Dopiero 20.- Powiedziałam po spojrzeniu na zegarek.
Wyszłam z pokoju i poszłam do salonu. Nikogo tam nie było. Pomyślałam, że może są w swoich pokojach, więc sprawdzałam wszystkie pokoje.
- Jeszcze tylko jeden pokój.- Powiedziałam do siebie.
Otworzyłam ostatnie drzwi, a tam był Olek.
- O Już nie śpisz.?- Powiedział zdziwiony gdy otworzyłam drzwi.
- No jak widać.- Odpowiedziałąm wchodząc do pokoju i siadając na łóżku.- Gdzie wszyscy poszli.?-Zapytałam.
- Poszli odprowadzić dziewczyny do hotelu.- Odpowiedział siadając obok mnie.
- Przecież mówiłam, ze mogą zostać.
- Mówiłaś, ale my cię za bardzo libimu aby cię tak krzywdzic.- Odpowiedział.
- Przestań, bo się zarumienię.- Odpowiedziałam przenosząc wzrok na jego oczy.
Olek nic nie odpowiedział, a tylko przybliżał swoją twarz do mojej. Jak zwykle nie wiedziałam co robić. Nie miałam pojęcia czy ja cos wogóle do niego czuję. Odwróciłam twarz przepraszając go. Nie wiem jak zareagował, bo szybko wyszłam z pokoju i udałam się do siebie.
----------------------------------------------------
Jest kolejny . !
Dość nijaki, ale piję kawę i ona tylko dobija moją senność . :(
Czekajcie na kolejny . :*

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
skomentuj
  •  
  • Pozostało 1000 znaków