• Wpisów: 72
  • Średnio co: 25 dni
  • Ostatni wpis: 4 lata temu, 20:39
  • Licznik odwiedzin: 8 079 / 1890 dni
 
angielskaa-larwaa
 
- No cześć śliczna.- Powiedział Johny przytulając mnie na przywitanie.
- No weź, bo się zarumienie przystojniaku.- Odpowiedziałam robiąc ten sam gest.
- To gdzie idziemy.- Zapytał.
- Może się przejdźmy po parku. Opowiem Ci co się wcześniej wydarzyło.- Odpowiedziałam i ruszyliśmy.
Zaczełam opowiadać, a chłopak bardzo uważnie mnie słuchał. O tyle dobrze, że zrozumiał moje zachowanie. Johny chciał się spotkać również jutro, ale niestety mieliśmy juz plany aby zwiedzać, a nie wypadało wystawiać swoich znajomych.
- No, a opowiedz mi coś o sobie. Ty wiesz o mnie wszystko co chciałeś wiedzieć, a ja nie wiem praktycznie nic.- Rzekłam do chłopaka, gdy zasiedliśmy na ławeczce.
- No, więc.... Mam 20 Lat, mieszkam tu od niecałego roku, jak skończyłem technikum w Polsce to przyjechałem tu na studia. Moi rodzice są w Polsce razem zmoim młodszym braciszkiem Adamem, który ma 3 latka. Mój tata jest muzułmaninem, a mama Polką.
Interesuję się muzyką. Jak na razie pracuję jako model.- powiedział chłopak.
- No... Na książkę mi starczy.- Powiedziałąm w żarcie.
- Ty, ty, ty. Prawa autorskie. - Odpowiedział z uśmiechem.
- Spokojnie jak bym się zabrała za pisanie to na pewno bym Cię o tym poinformowała.
Czas nam leciał bardzo szybko. W sumie tak szybko jak spadając gwiazda. Zanim się obejrzysz, jej już nie ma. Tak samo było z naszym spotkanie. Dopiero co się zobaczylismy, a tu już wypadalo się zbierać aby znaleźć się w domku zanim inni się obudzą.
Wymieniliśmy się swoimi numerami telefonów, a następnie Johny mnie odprowadził pod samo wejście.

*Nastepnego dnia*
Wstała rano... Rano... Kogo ja okłamuję. Wstałam cos około 13:00. Ogarnęłam się, założyłam czyste ubrania i zrobiłam niedbałego koka. Poszłam do kuchni, gdzie wszyscy coś jedli.
- Hej. Co tam szamacie.?- Zapytałam.
W sumie nie wiem co jedli, bo każdy z nich miał cos innego. Ja zrobiłam sobie kanapkę z żółtym serem, a do tego kakałko. Podczas jedzenia posiłku, zdecydowaliśmy, że pójdziemy do MSC, a następnie pójdziemy do London Eye.
Z racji tego, iż jako jedyna z całego towarzystwa byłam ubrana i wogóle, musiałam czekać na moich znajomych aż się zbiorą.
Wchodzili pokolei do salonu. Najpierw Ola potem Kasia, Olek, Tom i na końcu Patryk. Mówi się, że to kobiety spędzają długo czasu na szykowaniu się, ale to niekoniecznie musi być prawda.
Gdy już wszyscy byli gotowi, nareszcie mogliśmy opuścić budynek.
----------------------------------------------------
Znowu krótki, ale strasznie boli mnie głowa i wgl . :( Następny postaram się napisac długi . :*

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
skomentuj
  •  
  • Pozostało 1000 znaków