• Wpisów: 72
  • Średnio co: 28 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 20:39
  • Licznik odwiedzin: 8 649 / 2069 dni
 
angielskaa-larwaa
 
- Dalego jest to London eye.? Moje nogi nie są przygotowane do dalekiego chodzenia.- Powiedziała Kasia z usmiechem.
- Oj nie martw się skarbie. Cos na to poradzimy.- powiedział jej chłopak, a co wymyslił.? n=Nic innego jak to, że wziął ją na barana. Tylko jej pozazdrościć. Szliśmy dalej wygłupiając się, gdy bagle dostałam sms'a od Johny'ego.

J: Hej. Spotkamy się dzisiaj.?

A: Hej. Właśnie wyszłam ze znajomymi i nie wiem kiedy wrócę do domku.

J: Szkoda. Miałem wielką nadzieję, że jednak dasz się gdzieś wyciągnąć.

A: A co proponujesz.?

J: Może jakas kolacja.? Znam świetna restaurację.

A: No może, może. Pomyslę. Aż tak bardo się za mną stęskninełś, że juz piszesz.?

J: Tyle czasu bez ciebie to i tak za długo.

A: Oj no nie przesadzaj.

J: A tak zmieniając temat... To może do was dołącze i możemy iśc potem wszyscy razem na kolację.Wolałbym być tylko z tobą, ale...

A: Zobacze co da się zrobić. Zaraz Ci dam znać tylko zapytam znajomych.

- Słuchajcie mnie wszyscy!.- Krzyknęłam do przyjaciół.- Pamietacie tego chłopaka, którego ostatnio poznalam.?
- Johny tak.?- Zapytał Tom.
- Tak, tak, tak. O tego mi chodzi. Co wy na to aby do nas dołączył, a potem poszlibyśmy razem na jakiś obiad czy coś.?- Zadałam im pytanie.
Nie miałam pojęcia, że tak zareagują... Zgodzili sie. Na szczęście.
Odblokowałam kolejny raz klawiature mojego telefonu i zaczęłam pisąć.

A: Ok. Pasuje. I mnie i moim znajomym. Mam nadzieje, ze tobie też pasuje taki układ.: )

J: Jak mógłbym twierdzic inaczej. Gdzie jesteście.?

A: Dochodzimy do London Eye. Spotkajmy sie obok tej restauracji, którą mijaliśmy podczas ostatniego spaceru. Potem dołączymy do reszty.

J: OK. To cześć.

A: Cześć.
- Moi drodzy... Ja udam się do pewnego miejsca aby zgarnąć z tamtą Johny'ego, a wy... No nie wiem... Może poczekacie tutaj, a ja postaram się szybko wrócić.- Powiedziałam.
- Ok. Tutaj niedaleko jest taka kawiarnia. Zamówimy sobie jakąs kawkę czy ciasteczko i poczekamy na was.- Odpowiedział Patryk.

*Jakiś czas później*
Szłam... Logiczne... Niby szybko niby wolno... Ustalmy, że szłam takim średnim krokiem... W końcu znalazłam się na ustalonym wcześniej miejscu. Stałam i stałam. Minęło jakies 10 minut, a chłopaka nadal nie było. Wyjęłam telefon aby do niego napisać.

A: Czekam. Mam nadzieję, że się zjawisz.
Odpowiedź dostałam dopiero po dluższej chwili.

J: Jasne. Przepraszam. Już jestem blisko.
No i tak było. Juz po chwili poczułam czyjeś ręce na swoich oczach. Udawałam,że się zastanawiam  kto to jest...
- Johny.- Odpowiedziałam.
Po krótkiej chwilinie czułam już rąk na oczach i zaczynałam widziec okolicę.
- Brawo. Wygryw pani mocnego przytulaska.- Odpowiedział chłopak przytulając mnie mocno. Jak zwykle odwzajemniłam ten gest.

Ruszyliśmy już w kierunku moich znajomych. Oczywiście nie szliśmyspokojnie tylko jak zwykle sie wygłupialiśmy. Nigdy nie mogłam iść z kimś kogo lubię spokojnie.

Po jakimś czasie byliśmy już prawie na miejscu. Już z daleka było widać machającego nad sobą rękami Olka. Wyglądał idiotycznie, ale kocham to jego poczucie humoru. Podeszliśmy do moich znajomych. Na początku moi znajomi go nie polubili... Tak mi mówili w domku, ale mam wielka nadzieję, że jednak ich przekonam do niego. Przedstawiłam ich wszystkich sobie i również zasiadłam do stolika, a obok mnie siadł Johny. Zamówiliśmy sobie po mrożonej kawie i już wszyscy razem dobrze sie bawiliśmy.

*Jakaś godzina później*
Nasze kubki z kawami były już puste, więc nie chcąc marnować czasu, zapłaciliśmy za napoje i udalismy się do London Eye. Szliśmy w jednej grupce, ale i tak każdy rozmawiał z conajmniej jedna osobą.
Dosłownie po krótkiej chwili wchodziliśmy na koło.
Widoki były niesamowite, ale jeszcze lepsze było to co usłyszałam od osoby, która była obok mnie...

*Wieczór*
Po bardzo mile spędzonym dniu wrócilismy do domku. W dordze powrotnej odprowadziliśmy Johny'ego, a my poszlismy do siebie. Wzięłam długą i gorącą kapiel, a następnie przebrałam się w piżamkę i położyłam się na łóżku wyciągająć swój pamiętnik.

*Kolejny dzień... Mozna nawet powiedzieć, że bardzo fajny dzień... Poszłam ze swoimi znajomymi, jak i z nowo poznanym Johny'm do London Eye. Na początku kawka, ploteczki i takie tam, a potem i w końcu koło. Było niesamowicie. Te widoki, ta osoba obok mnie. No w sumie to widoki nie było najwspanialsze w tym dniu. Najlepsze było ta, jak...*

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
skomentuj
  •  
  • Pozostało 1000 znaków